czwartek, 18 lutego 2010

Francja.
Uroczyście rozpoczynam pisanie, z ręką na ścianie, podróż w nieznane i znane.
Dookoła pięknie, piękne twarze, piękne sklepy, rzeźbione budynki, kwiatki, teatry, ładne panie, wykwintne balustrady..szykownie i francusko wszędzie... Tu bagietka (idąc szlakiem mojego słownika obrazkowego mamy do wyboru: bagietka paryska - la baguette parisienne, bagietka kłos - la baguette epi i bułka paryska - le pain parisien, poza tym cuda wianki, bajgle nie bajgle, a w sklepach tylko bagietki dlugie i krótkie i pełno ciasta francuskiego), tam woda z dachów kapie - chlapa, tam jeszcze nie zdążyłam popatrzeć. Idzie odwilż.
Dwa koce, prześcieradlo, podłużna poduszka, lampka nad głową. Cud - miód, Francja - elegancja! Łazienkę mam też do własnej tylko dyspozycji, idę jutro sobie papier kupić toaletowy, potrzebny mi jeszcze krótki sznureczek, żeby sobie kalendarz powiesić, a że nie ma gwoździ w ścianie, to sobie powieszę na sznureczku na rączce od drzwi od szafy. Jeszcze potrzebuję szmatę do ścierania podłogi w łazience i blue-tac.
Zmęczona jestem po tych dwóch dniach już dość mocno. Ale i tak mam nadzieję, że to narazie dobry początek, bo chcę się namęczyć przez ten rok i to bardzo!
Kolorowo dookoła, mam swój pokoik w biurze, i tak jakoś wszystko mi w oczach kwitnie i jakieś takie smaczne jest i nowe i śliczne, jeeeeeeeej uroczo!:) daleko-blisko blisko-daleko.
Obczaiłam dwa fajne sklepy: z farbkami i książkami dla dzieci, bo mnie nachodzi od jakiegoś czasu ochota na malowanie.
Od przyjazdu to jedyne, co mnie słabo miło zaskoczyło to: to, że każdy kto do mnie przyjedzie musi płacić 18 euro za noc w moim pokoju!!!!(człowiek już na dzień dobry musi zacząć kombinować).
Bałagan mam straszny na łóżku od przeróżnych ulotek i habazi, które nazbierałam sobie wczoraj i się jeszcze nie zdążyłam rozpakować z tego wszystkiego, rozwaliłam zamek w torbie i zerwałam korale. Ot co. Początek.
P.S. Dzisiaj byłam na przejażdżce po okolicy z dyrektorem, brzmi dumnie;)
P.S. Szykuje się raclette
P.S. Szlifuję i szlifuję i szlifuję swój francuski!!!!!!!! Pas d'anglais, pas de polonais!Oui oui ouiiiiiiiiiiiiiiiiii
A bientot

1 komentarz:

  1. No no no . zazdorszcze :) Takie przygody to miód!!!

    A co ty tam przez rok bedziesz w francji robić?

    Czekam na kolejne wpisy ,
    PR

    OdpowiedzUsuń